Dary „Froebla” cz. 4

Prawie nie do wiary podobną jest rzeczą, jak wcześnie budzi się dusza dziecka (pisano to w początku 5-go dziesięciolecia), jak wcześnie zaczyna ono pojmować mowę serca i rozumu. Czyż nie potwierdza tego dziecko odpowiedzią swą na życzliwe spojrzenie, na słowa współczucia? Troszczymy się głównie o dobrobyt cielesny, pomijając duchowy nastrój, zapominając, że obie te strony łączą się w jedno, dają harmonijną całość. Niemowlę, zoczywszy płaszczyk, zdradza pewne podniecenie, wyciąga rączęta, wskazuje drzwi wchodowe. Cóż je pociąga? – świeże powietrze, wygodna przechadzka na rękach mamki. Nie tylko to jedno; umysł domaga się pokarmu, nęci je bogata swą różnorodnością przyroda. Dalej każdy sprawdzić może łatwo, że samą tylko fizyczną miłością nie usposobi dziecka odpowiednio, że im zdrowsze i bardziej normalne jest ono, tym szlachetniejszą będzie jego natura, tym mniej ceni pieszczoty, a nawet ich unika. Zdrowy organizm dąży do działalności umysłowej, a nadto do swobodnej, samoistnej działalności, o ile pozwolą mu na to siły i umiejętność. Ale siły te i ta umiejętność są nieznaczne; dziecko odczuwa to, jeżeli nawet nie jest tego świadomym, i domaga się naszego współczucia, pragnie być przy nas, z nami, ucieka się do naszej pomocy – lecz przykrzy mu się, gdy ciągle wodzone będzie „na pasku”.