Pogląd Froebla na wychowanie wczesnego dzieciństwa cz. 20

Wcześniejszy wpis tej serii znajdziesz na http://www.golabek.com.pl/poglad-froebla-wychowanie-wczesnego-dziecinstwa-cz-19/

Ślad koła (kolej), rowek – służy jako koryto rzeki, woda płynie, trzeba zastosować jej siłę do koła młyńskiego, puścić na nią czółenko, deseczkę, kawałek kory. Wybór materiału zabaw pada teraz na przedmioty ruchome, łatwo zmieniające kształty: woda, piasek, glina, kamienie, deski, patyki, pręty – oto co przeważnie jest Wybierane.

Ale oto powstał w głowie wspaniały plan, wykonanie jego przekracza siły jednostki, trzeba dobrać towarzysza. Zgodniej, weselej idzie wspólna robota. Przyniesiono skrzynkę z klockami, piasek, trociny, jest też mech zielony z ostatniej przechadzki. Mała gromadka bierze się do roboty. W jednym kącie wznosi się kaplicę; w drugim – na krześle, wyobrażającym górę, dwaj budowniczowie zajęci są wystawieniem wielopiętrowego pałacu; pod stołem, na Wzgórku zielonym, widać zwaliska twierdzy; dalej rozciąga się cała wioska. Pojedyncze budowle wykończono, obejrzano i teraz łączy się je w jedną całość, przeprowadzając drogi od wsi do wzgórka, do kaplicy; miejsce ożywia się łąkami, wyniosłościami, rzeczkami.

Dziecko, nauczywszy się ruchów swobodnych, mowy, aż do wieku szkolnego – tak samo, jak i w ciągu 4 lub 5 lat życia należy do rodziny; nie ulega to wątpliwości. Ale przyszły członek społeczeństwa dąży już do towarzystwa równych sobie. Coraz silniej uwydatnia się potrzeba Wspólnej zabawy z towarzyszami; w nich i przez nich poznaje dziecko właściwą swą wartość, znajduje miarę własnej swojej osoby. Pośród starszych, przewyższających je wiedzą i doświadczeniem, nieuniknionym jest poczucie zależności i podległości. W kole dzieci, rówieśników, dziecko działa swobodnie, czuje się równouprawnionym z otoczeniem. Uczy się ono tutaj ulegać i panować, ceni w innych to, czego brak jemu samemu, dopomaga i doznaje pomocy. Stopniowo dowiaduje się, że wszystko, co piękne, prawdziwe, jest wynikiem zjednoczonych, a do tego różnorodnych sił i uzdolnień.

Uwydatnia się też jeszcze jedna potrzeba umysłu, której zakreślony tu krąg działań nie zaspokaja. Teraźniejszość przenosi myśl badawczą do przeszłości. Co było dawniej, przed nami ? Co było z nim samem ? Z takimi oto pytaniami zwraca się dziecko do rodziców, prosząc, aby mu powiedzieli, opowiedzieli. Jest to potrzeba tak silna, że, nie znajdując zaspokojenia jej u starszych, dziecko poszukuje go w kole towarzyszy. Komuż nie zdarzało się widywać całego zgromadzenia uważnych słuchaczy, zebranych dokoła maleńkiego opowiadacza? Ale i w teraźniejszości nie wszystko się dostrzegło i zrozumiało – tyle bo jest przedmiotów martwych, niemych, a chciałoby się ożywić je, zmusić do mówienia. Stąd to zajęcie się dzieci bajkami i powiastkami. Cokolwiek czuje dziecko, czym żyje i czego nie umie wyrazić, pragnie posłyszeć w opowieści drugiego; opowiadanie, bajka, wyprowadza na scenę innych ludzi, inne stosunki, czasy i przestrzenie, a słuchacz szuka tam siebie. Żywo zarysowują się obrazy i wyobrażenia, żywo odbywają się działania bohaterów, pozostawiając ślad głęboki. Życie, przedstawione w całej swej prostocie, takim, jakiem jest, ale obrazowo, z uczuciem, zawiera w sobie siłę samorzutną i robi wrażenie bez porównania głębsze i donioślejsze w skutkach, niż wrażenie dodatkowych komentarzy i wniosków umoralniających.  „Umiejętność dobrego opowiadania – to talent nieoceniony. Z głębokim szacunkiem i całą wdzięcznością ściskam dłoń zdolnego narratora, ale najlepiej oceniają go mali słuchacze. Spójrzcie, jak promienieją im oczy, z jakim okrzykiem zachwytu pędzą oni ku niemu”!

Warunki klimatyczne nie zawsze pozwalają dzieciom przebywać na wolnym powietrzu, na łonie przyrody. Nie należy jednak pozostawiać ich bez zajęcia. Pozbawione najciekawszej dla siebie księgi, z tern większym zajęciem słuchają wziętych z niej opowiadań. Materiałem dodatkowym w czasie dni chłodnych i dżdżystych może być przeginanie papieru, tektury i t. p. tak zwane zajęcia mechaniczne.