Pogląd Froebla na wychowanie wczesnego dzieciństwa cz. 21

Wcześniejszy wpis tej serii znajdziesz na http://www.golabek.com.pl/poglad-froebla-wychowanie-wczesnego-dziecinstwa-cz-20/

Takim jest życie dziecka zdrowego, taką działalność, przygotowująca do okresu następnego – do szkoły. Z obfitym zasobem wstępuje ono w tę nową fazę życia po nabyciu już najpierwszych początków nauki i sztuki, po osiągnięciu najpierwszych umiejętności; wola jego otrzymała kierunek należyty. Całą te podwalinę przyszłego gmachu otrzymało ono, igrając – w zabawie. „Zabawa to żywioł, to wyższy stopień rozwoju rozważanego tutaj okresu; źródło wszelkiego dobra w niej się zawiera, z niej wypływa. Dziecko, bawiące się spokojnie, gorliwie, wytrwale, będzie później takim samym gorliwym, wytrwałym, spokojnym pracownikiem. Zabawa dziecka to nie czcza igraszka, ma ona głęboką doniosłość i znaczenie; matko, rozwijaj ją, umacniaj; ojcze, osłaniaj ją i strzeż”. Jakież wychowawcze pierwiastki zabawy odróżnia Froebel w wykładzie powyższym?

  1. Prawie od pierwszego dnia, igrając swobodnie samo i z przedmiotami zewnętrznymi, dziecko wzmacnia organizm i uczy się używać członków, narzędzi zmysłów, rozwijać się.
  2. Wyodrębnia siebie z otoczenia, uświadamia sobie własne siły, jaźń własną doprowadza do samowiedzy.
  3. Zapoznaje się ze światem otaczającym, nabywa najpierwszych wiadomości konkretnych.
  4. Ćwiczy pamięć, dąży do utrwalenia wszystkiego, czego nabyło, przez powtarzanie; odtwarzając rzeczy nabyte, ćwiczy zarazem zdolność twórczą.
  5. Rozwija spostrzegawczość, zdolność porównywania, przygotowuje się do myślenia oderwanego.
  6. W zabawie też, jako w jedynej dziedzinie działalności tego wieku, poczyna się ćwiczyć wola, uczucie, charakter, zadzierzgają się najpierwsze stosunki człowieka do bliźnich.

Froebel jest szczególnie subtelnym i głębokim spostrzegaczym. Czytając go, trudno nie dać się porwać pięknu i prawdzie, z jakimi maluje nam obrazy z życia dziecięcego, wyprowadzając wnioski bezpośrednie. Natomiast wkraczając do zakresu uogólnień naukowych i systematyzacji, istotnie natrafiamy niekiedy na ustępy niezadowalające nas, niezrozumiałe, dziwne, mistyczne. Ale nie nad takimi zwrotami winni zatrzymywać się tak zwolennicy, jak i przeciwnicy, nie w nich mają szukać ducha metody. Współczesna Froeblowi psychologia nie dawała takich wyjaśnień, jak dzisiaj. Oko nauki – jak mówi Besser – widziało w życiu dziecka same tylko zagadki; Froebel zaś, głęboko przejęty doniosłością sprawy, której służył, i przeświadczony, że racjonalne wychowanie winno oprzeć się na stałych podstawach, otrzymać sankcję naukową — podejmuje się tego zadania. Zadanie oczywiście przewyższa siłę jednostki; autor odczuwał to sam, gdy mówił: „słowo nie bardzo jeszcze prowadzi dzisiaj do czynu, lecz czyn musi tymczasem poprzedzać słowo”. Niemniej wszakże próbuje on zorientować się w spostrzeżeniach zdobytych oraz wypływających stąd wnioskach, nadać im pewien wyraz ogólny. Czyż można winić człowieka za tę przyrodzoną i godną pochwały dążność, powtarzając z tymże Besserem: „Froebel uczyniłby niezrównanie więcej, gdyby poprzestał na praktyce, urządzając ogródki dziecięce, bawiąc się, zbierając materiał”. Ale samo owo usiłowanie, jako początek, jest już zasługą; krytyk zaś niech osądzi, czy dziś jeszcze posiadają jaką Wartość karty, przytoczone tu z „Menschenerziehung“.

Froebel najpierwszy poważniej spojrzał na wiek, który przed nim pozostawiono niemal na wolę losów; dał szerszą podstawę zagadnieniu wychowania przedszkolnego, wskazując jego wielką doniosłość; powierzywszy zaś tę wielką sprawę matce, tern samem podnosi ludzką godność kobiety. Powołując do dzieła, jednocześnie wskazuje, jak brać się do niego. „Idźcie ślad w ślad za przyrodą – powiada – starajcie się ją zgłębić; zabawa – to życie dziecka w okresie przedszkolnym; oprzyjcie więc na niej waszą działalność Wychowawczą. Osłaniajcie zabawę, kierujcie nią”. Wskazywana przez Froebla nieodzowność kierowania ma być właśnie głównym przeciwko niemu zarzutem. „To wtrącanie się, godzenie na wolność zabawy mówią przeciwnicy – ubezwładnia umysł, nie zaś rozwija”. Czy jednak słusznym jest ten zarzut w stosunku do naszego wielkiego mistrza? Czegóż on żąda? Aby wychowawca pojął znaczenie działań dziecka, zaznaczał ich momenty kształcące, tworzył odpowiednie warunki, dopomagał radą, udziałem, nie zapominając jednak, że „Wolność zabawy to prawo najpierwsze – iście troskliwe wychowanie dziecka pozostawia ku wolność spokojnego i dorzecznego a samoistnego bawienia się, dopóki tego zechce”. Nie jest to mustra, obowiązek przejścia takiego lub innego kursu, budownictwa, przeplatania itp., jak tego domaga się program pewnych ogródków dziecięcych i podręczników, jest to po prostu uczestniczenie w życiu dziecka, w jego obowiązkach i uciechach. Zupełne niewtrącanie się do tego życia jest urojeniem; w rzeczywistości dzieci nie obywają się bez oddziaływania na nie starszych, – idzie tylko o jakość tego oddziaływania. Dzieci potrzebują go nawet. Jeśli higiena żąda prawidłowego pielęgnowania ciała dziecka, psychologia występuje z takim że wymaganiem co do rozwoju umysłowego, etyka co do obyczajowego.